Każdego dnia zaspokajamy różne potrzeby, często nawet się nad tym nie zastanawiając – dostarczamy organizmowi pożywienie i napoje, szukamy bezpieczeństwa, budujemy relacje i chcemy być doceniani. Abraham Maslow, amerykański psycholog, uporządkował je w formie piramidy, pokazując, że dopiero, kiedy te podstawowe poziomy zostaną zaspokojone, zaczynamy sięgać wyżej – po sens, rozwój i doświadczenie estetyczne.
To właśnie w tym miejscu pojawia się sztuka – nie jako dodatek, lecz jako naturalna konsekwencja ludzkich potrzeb: potrzeba przeżywania, rozumienia i poszukiwania czegoś więcej.
Dlaczego sztuka nas porusza?
Kontakt ze sztuką wykracza poza bierne oglądanie – to doświadczenie, które angażuje nas emocjonalnie i poznawczo. Samorealizacja i tworzenie należą do wyższych potrzeb człowieka, a jednym z ich przejawów jest sztuka. Badania z obszaru neuroestetyki wskazują, że obcowanie ze sztuką wiąże się z aktywacją obszarów mózgu odpowiedzialnych za odczuwanie przyjemności. Układ nagrody uwalnia wtedy substancje chemiczne, takie jak dopamina, serotonina czy oksytocyna, towarzyszące pozytywnym stanom emocjonalnym.
Odbiór sztuki to często próba odczytania intencji twórcy i sensu jego dzieła. W efekcie sztuka staje się nie tylko przestrzenią do przeżywania, ale również sposobem interpretowania cudzych stanów wewnętrznych, co może wspierać kompetencje społeczne i budowanie głębszych relacji z innymi ludźmi.
Dlaczego to, co nieprzyjemne, nas przyciąga?
Choć wydaje się, że unikamy tego, co wywołuje dyskomfort, w kontakcie ze sztuką często działa odwrotny mechanizm. Dzieła, które są niezrozumiałe, niepokojące lub niezgodne z naszym poczuciem estetyki, potrafią przyciągnąć uwagę na dłużej. W takich sytuacjach zwycięża ciekawość i potrzeba nadania znaczenia – próbujemy zrozumieć to, co początkowo wydaje się niejasne.
Sztuka ma też wyjątkową zdolność przekształcania trudnych emocji w doświadczenie, które może być odbierane jako wartościowe, a nawet przyjemne. Jak wskazują badania, negatywne emocje – takie jak smutek, niepokój czy napięcie – w kontekście sztuki nie są przeżywane w taki sam sposób jak w codziennym życiu. Wynika to z dystansu psychologicznego, który zmniejsza bezpośredni wpływ emocjonalny, ułatwiając estetyczne docenienie negatywnych treści. Dzięki temu możliwe jest doświadczanie trudnych emocji w bezpiecznej przestrzeni, bez realnych konsekwencji, co pozwala je nie tylko przeżyć, ale też zrozumieć i nadać znaczenie. W efekcie nawet to, co początkowo wydaje się nieprzyjemne, może stać się źródłem estetycznej satysfakcji.
Dlaczego sztuka współczesna wydaje się trudna?
Sztuka współczesna bywa odbierana jako trudna. Wynika to między innymi z jej niejednoznaczności oraz posługiwania się językiem, który bywa hermetyczny lub zakorzeniony w konkretnych kręgach kulturowych. W efekcie przeciętny widz nie zawsze posiada kompetencje potrzebne do pełnego odczytania znaczenia dzieła, co może zniechęcać i potęgować wrażenie niedostępności.
Raport Narodowego Centrum Kultury przedstawia, że przekonanie o trudności w odbiorze sztuki współczesnej jest powszechne. Jedynie 12,5% badanych deklaruje, że nie odczuwa problemu ze zrozumieniem jej treści, podczas gdy największa grupa ankietowanych (38,3%), wskazała, że część dzieł rozumie, a część pozostaje niejasna. Co istotne, wiele osób unika kontaktu ze sztuką współczesną nie dlatego, że jej nie lubi, ale z obawy przed niezrozumieniem.
Jednocześnie odbiór sztuki – jak wskazują badani – częściej opiera się na wrażliwości i intuicji niż na samym procesie intelektualnej analizy. Wobec tego odbiorca nie tylko interpretuje dzieło, ale w dużej mierze współtworzy jego sens, opierając się na własnym doświadczeniu i emocjach.
O tworzeniu, emocjach i odbiorze z perspektywy artystki
W tej części artykułu oddaję głos Naomi Pomorskiej – artystce wizualnej, która w swojej twórczości łączy malarstwo, performance i sztukę wideo, traktując je jako narzędzia do wyrażania wewnętrznych przeżyć i refleksji.
Sztuka towarzyszyła jej od zawsze, a jej artystyczna droga edukacyjna zaczęła się już w liceum plastycznym. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi na Wydziale Grafiki i Malarstwa. Choć dziś zajmuje się malarstwem i szeroko pojętą sztuką wizualną, jej zawodowa ścieżka obejmuje również projektowanie jako UX/UI designer, zajmując się tworzeniem aplikacji mobilnych.
Z jaką intencją tworzysz?
Myślę, że odpowiem podobnie jak wielu artystów: chodzi przede wszystkim o ekspresję i wyrażenie tego, co aktualnie gra w duszy. U mnie jest podobnie – kiedy tworzę, staram się przelać na płótno, podczas performance’u czy w sztuce wideo to, co mam w głowie. Są to myśli, które z czasem klarują się w język wizualny.
Nie wszystko można wyrazić jednym medium, dlatego artyści często sięgają po różne formy. Mogę podać przykład z własnego doświadczenia. Ostatnio mierzyłam się z dość filozoficznymi pytaniami – o sens życia, o to, czy samo jego poszukiwanie ma sens. Wszystko wydawało mi się absurdalne.
Mieszkając wtedy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, miałam dostęp do pustyni i pomyślałam o performansie: zamiatania piasku. To czynność całkowicie pozbawiona sensu, bo przecież nigdy nie uda się zamieść piasku na pustyni i dlaczego miałoby to mieć sens? Właśnie w ten sposób wyraziłam swoją frustrację i wszystkie te pytania. Ta praca była dla mnie formą oczyszczenia, dlatego nazwałam ją „The Cleansing”.
Czy tworzysz z myślą o odbiorcy, czy raczej o własnym doświadczeniu?
Jako artystka mam świadomość, że nie tworzę „do szuflady” – ktoś będzie to później oglądał. Chciałabym, żeby odbiorca mógł odnaleźć w mojej pracy cząstkę siebie i utożsamić się z emocjami.
Z drugiej strony, punktem wyjścia zawsze jest dla mnie własna ekspresja. To trochę jak forma terapii – przelewanie uczuć w formie wyrazu artystycznego pomaga mi samej. Pamiętam jednak też o tym, że jest to po części dla kogoś: żeby zobaczył, że nie jest sam w swoich przeżyciach i że ktoś inny myśli podobnie, co odbiorcy często uznają za wartościowe.
Czy sztuka musi być zrozumiała, żeby była wartościowa?
W świecie artystycznym rozmowy o sztuce są codziennością. Spotykam się tam z osobami wrażliwymi i nie ma tam nawet pytania, co ja w tym rozumiem. Jednak poza tym środowiskiem często spotykam osoby, które same nie tworzą i nie są otwarte na świat wewnętrzny i na emocje, a według mnie w sztuce chodzi bardziej o odczuwanie niż rozumienie.
Oczywiście istnieją prace konceptualne, oparte na researchu, które wymagają intelektualnego podejścia. W takich przypadkach odbiorca analizuje dokumentację, kontekst, założenia. Natomiast malarstwo – szczególnie abstrakcyjne – działa inaczej. Ono dotyczy przede wszystkim odczuwania i odkrywania własnych emocji w kontakcie z dziełem. Każdy ma prawo interpretować sztukę w swój własny sposób. Nie powinno się narzucać, jak dokładnie mamy odbierać dzieło i co czuć. Tak jak każdy z nas inaczej postrzega kolory, tak samo każdy inaczej odbiera sztukę – i to jest w niej najciekawsze.
Dlaczego twoim zdaniem sztuka współczesna jest często postrzegana jako niezrozumiała i trudna?
Sama się nad tym zastanawiałam. Na szczęście w świecie sztuki zaczyna się o tym otwarcie mówić – także w dużych instytucjach. Kuratorzy przyznają, że wystawy bywają zbyt przeintelektualizowane i odległe dla odbiorcy. Myślę, że czeka nas zmiana w kierunku większej przystępności, zarówno w języku wizualnym, jak i kuratorskim.
Warto też pamiętać, że sztuka współczesna nie jest jednorodna. Inaczej wygląda w Europie i Stanach Zjednoczonych, gdzie częściej pojawiają się prace trudniejsze w odbiorze. Natomiast w Azji czy na Bliskim Wschodzie przekaz bywa bardziej dosłowny i łatwiejszy do odczytania. To nie znaczy, że jedna sztuka jest lepsza od drugiej – po prostu różne kultury mają inne potrzeby i upodobania, a instytucje mając to na względzie prezentują dopasowany do tego przekaz.
Czy sztuka powinna się tłumaczyć?
Mam na to odpowiedź: i tak, i nie. W eseju Susan Sontag „Przeciw interpretacji” autorka sugeruje, żeby nie narzucać odbiorcy żadnej interpretacji – ani ze strony artysty, ani kuratora. Z drugiej strony czasem warto dać odbiorcy pewną wskazówkę. Delikatne naprowadzenie może pomóc zrozumieć kontekst, szczególnie jeśli za pracą stoi konkretna idea.
Sama stosuję to na przykład w mediach społecznościowych – dodaję kilka zdań wyjaśnienia, ale staram się nie narzucać jednej interpretacji i zostawiam przestrzeń na indywidualne odczucia odbiorcy.
Czego dziś poszukujemy w sztuce?
Sztuka od zawsze stanowiła odzwierciedlenie rzeczywistości, tworzona pod wpływem doświadczeń artystów, ale także zmieniających się nurtów społecznych i kulturowych. W ostatnich latach można zaobserwować zwrot ku tematom środowiskowym, w których twórcy wykorzystują materiały recyklingowe, traktując sztukę jako narzędzie zmiany i refleksji nad ekologią.
Równocześnie rozwój technologii zmienia sposób odbioru dzieł. Rosnące zainteresowanie nowymi mediami, takimi jak wirtualna rzeczywistość, sprawia, że odbiorca nie pozostaje bierny, ale coraz częściej uczestniczy w doświadczeniu. Ważnym kierunkiem pozostaje także sztuka jako komentarz społeczny, w której dzieła podejmują tematy nierówności, tożsamości czy praw człowieka, prowokując do dyskusji w przestrzeni publicznej.
Istotną rolę odgrywa również globalizacja, dzięki której sztuka staje się przestrzenią spotkania różnych kultur i perspektyw. Coraz większe znaczenie zyskuje personalizacja – odbiorcy poszukują autentycznych dzieł, opartych na indywidualnych historiach, które pozwalają im odnaleźć w nich własne emocje i doświadczenia. W ten sposób sztuka zaczyna przesuwać się w stronę dialogu, gdzie odbiorca ze swoją wrażliwością i doświadczeniem nadaje jej sens, wpisując ją we własną historię.
Autor: Martyna Korczyńska, studentka SWPS Wrocław
Tekst powstał w ramach praktyk w The Talk Box
